Kiedy w 2012 roku Piotr Cyrwus podjął decyzję o odejściu z Klanu, producenci serialu stanęli przed niezwykle trudną decyzją – czy uśmiercić kultowego Rysia Lubicza czy może znaleźć podobnego aktora w zastępstwie. Ostatecznie stanęło na opcji numer dwa. Na casting zgłosiły się setki potencjalnych Rysiów, w tym ja. Tak się złożyło, że po kilku etapach przesłuchań i zdjęć próbnych, zostałem wybranyjako najbardziej nadający się do tej roli. Wyróżniało mnie przede…

Ja i Lolek (tak mówiliśmy na późniejszego Papieża) często organizowaliśmy wycieczki. A to spływ kajakowy, a to wędrówka po górach. Pewnego razu, kiedy wracaliśmy z wycieczki po Bieszczadach, w środku dziczy zepsuło nam się auto. Otworzyłem więc maskę i starałem się naprawić usterkę. Podczas gdy ja grzebałem w silniku, moi towarzysze modlili się do Świętego Krzysztofa. Niestety, ani jeden, ani drugi sposób nie pomógł. Pomoc miała dotrzeć dopiero następnego dnia.…

Fidel uwielbiał gry karciane i planszowe. Kiedyś zaproponowałem mu rozgrywkę w Monopoly, ale uznał grę za zbyt kapitalistyczną. Zakazał nawet jej dystrybucji na Kubie. Później jednak kazał stworzyć jej kubańską wersję. Niestety, na jego planszy większość pól była oznaczona jako „idziesz do więzienia”, natomiast w myśl idei komunizmu, każde kupione miasto automatycznie stawało się własnością wszystkich graczy. Przez to rozgrywka była strasznie nudna. Dużo bardziej lubiłem grać z Fidelem w…

Mało kto wie, że serial „Czterej pancerni i pies” miał się pierwotnie nazywać „Pięciu pancernych”. Miałem w nim grać Włodka – piątego w załodze słynnego czołgu Rudy. Niestety, producenci z ZF „Syrena” tuż po zdjęciach próbnych dokonali dramatycznych zmian. Ze względu na promocję serialu również w zagranicznej telewizji, niedopuszczalne były polskie litery w tytule. Słowo „piĘciu” było więc wykluczone. Ostatecznie producenci zdecydowali, że jednego z nas trzeba będzie zwolnić i…

Pewnego razu Yoko Ono zaprosiła mnie na wernisaż wystawy swoich prac w Galerii Indica w Londynie. Postanowiłem zabrać mojego przyjaciela Johna. Przeżywał on właśnie kryzys twórczy i był w kiepskim nastroju. Początkowo John w ogóle nie chciał iść. Próbowałem go namówić na różne sposoby. Mówiłem, że będzie darmowy alkohol, ładne dziewczyny. Mówiłem nawet, że będzie taka fajna Japonka, ale John nadal nie chciał. Przekonałem go dopiero kiedy powiedziałem, ze będą…

Ja i Steve zaczynaliśmy w tym samym garażu. On pasjonował się komputerami, ja natomiast skupiłem się na grafice. Kiedy założyłem stronę Wydarzenia, które się nie wydarzyły dostrzegłem zazdrość w jego oczach. Jobs widział w tym potencjał i żałował, że sam na to wcześniej nie wpadł. Od tej chwili był jeszcze bardziej zdeterminowany, aby odnieść sukces. Niestety, w tym samym czasie dotknęły go kłopoty finansowe. Zaproponowałem, żebyśmy razem pojechali na Podkarpacie, do pracy…

Nigdy nie byłem fanem Pana Kleksa. Rudy czarodziej nie wzbudzał mojego zaufania. Tym bardziej zaskoczyło mnie, kiedy Piotrek Fronczewski przyjął tytułową rolę w ekranizacji książki Brzechwy. Pewnego dnia odwiedziłem nawet plan filmowy. Kiedy zobaczyłem kostiumy ganiających po planie aktorów i statystów pomyślałem: „Co tu się odwala? Co oni brali?”. Pośrodku nich stał zaś Piotrek w idiotycznej rudej peruce, ze sztuczną brodą i doklejonymi piegami. Podszedłem do niego i wygarnąłem prosto…

Bob Marley w rzeczywistości nazywał się Robert Marley. Niestety, nigdy nie lubił swojego prawdziwego imienia. Wielokrotnie żalił mi się że potrzebuje chwytliwego pseudonimu artystycznego. Często dzwonił do mnie i płakał: „Kuba, znowu pomylili mnie z tym waszym skoczkiem narciarskim, Robertem Mateją”. Kiedyś nawet dla żartów zaczęliśmy budować na Jamajce skocznię narciarską. Pomagało nam kilku kumpli. Tak im się to spodobało, że zaczęli czytać o innych zimowych dyscyplinach sportowych i zainteresowali…

Ja i Albert często wyjeżdżaliśmy pod miasto, nad jezioro Wohlensee. Przysiadaliśmy na naszym ulubionym kamieniu i rozmawialiśmy o życiu. Pewnego razu, kiedy przechadzaliśmy się wzdłuż jeziora, podniosłem kamień, wziąłem zamach i rzucając go z całej siły krzyknąłem: „Patrz Albert!. Jebne nim z prędkością światła”. Albert zmarszczył brwi. Nie powiedział nic, ale w grymasie jego twarzy wyczytałem, że nad czymś mocno myśli. Pod koniec spotkania powiedział tylko „Kuba. Coś mi przyszło…

Na początku lat ’30 ubiegłego wieku pracowałem przy budowie Rockefeller Plaza. Mimo dużego niebezpieczeństwa praca tam była czystą przyjemnością. Wówczas przepisy BHP nie istniały, a alkohol w pracy był normą. Tego dnia po budowie kręcił się fotograf – Charles Ebbets. Miał fotografować powstający budynek. Poprosiłem go, żeby zrobił nam zdjęcie. Zaproponowałem, że zapozujemy na stalowej belce. Bardzo mu się ten pomysł spodobał, więc zwołałem chłopaków i kazałem usiąść na elemencie.…